Rozmiar: 879 bajtów       Rozmiar: 113 bajtów


  Home

  Nowości


  Oferta
    Malarstwo

    Biblioteki
    Biurka
    Fotele
    Garderoby
    Kobierce
    Komody
    Kredensy
    Krzesła
    Kwietniki
    Lampy
    Lustra
    Łoża
    Sekretery
    Serwantki
    Skrzynie
    Sofy
    Stoły
    Szafy
    Szafoniery
    Toalety
    Varia
    Witryny
    Zegary
    Zestawy Mebli

  K o n t a k t

  Księga gości
    Dodaj wpis
    Pokaż wpisy

  O Renowacji


Newslatter

dodaj usuń
dowiedz się więcej >> 


Ostatnia Aktualizacja

Rozmowa z Jerzym Kaźmierczakiem, antykwariuszem (13.01.2005 Nr 10)

Rozmiar: 3414 bajtów                   Rozmiar: 1615 bajtów


Rozmiar: 36937 bajtów
RP: W pobliżu Rynku w Gnieźnie prowadzi pan antykwariat z meblami oraz pracownię konserwatorską. Na zdjęciach w Internecie (www.antyki.gniezno.pl) można zobaczyć stan mebli przed konserwacją. Nie obawia się pan? że widok uszkodzeń może zniechęcić klienta do kupna.


JERZY KAŹMIERCZAK: Przeciwnie, to buduje zaufanie do firmy. Klient sam może ocenić stan przed renowacją i po renowacji. Nie mamy nic do ukrycia. Nie robimy napraw na jedną chwilę. Mebel po remoncie ma służyć długie lata. Proszę spojrzeć, jak jest zapoliturowana ta sekretera. Aby uzyskać tak gładką powierzchnię i aksamitny połysk, trzeba kilkaset razy przecierać tamponem mebel i na zmianę szlifować go papierem o coraz mniejszej gradacji, kończąc na gradacji tysiąc. To zapewnia trwałość połysku. W Gnieźnie mamy antykwariat, a w pobliżu jest magazyn z meblami do renowacji. Klienci najczęściej w magazynie sami wybierają mebel i wtedy jest remontowany. Czasami przychodzą dzień po dniu i godzinami szperają, zanim podejmą decyzję.


Co jest poszukiwane?
Serwantki, szafy kątne, to znaczy do ustawiania w kącie, i biblioteki. Najczęściej kupowane są pojedyncze meble, które mają stanowić piękny akcent w nowoczesnym wnętrzu. Stare meble doskonale mogą współgrać z nowymi. Przyjmujemy także zamówienia na kompletowanie mebli w jednym stylu.
Jeśli chodzi o styl, to ok. 5 - 7 procent klientów szuka mebli barokowych z lat ok. 1700 - 1740. Około 35 proc. klientów kupuje meble biedermeierowskie i w stylu Ludwika Filipa, z lat 1815 - 1860. Większość na początek zadowala się meblami z okresu międzywojennego lub eklektycznymi.
Do 1830 roku wszystkie prace wykonywano ręcznie. Nawet forniry były cięte ręcznie. Oryginalnych krzeseł zachowało się bardzo mało, ponieważ najczęściej ulegały zniszczeniu i dlatego są drogie.

Kto kupuje antyki?
Pojedyncze meble dość często kupują młode małżeństwa. To dziwne, bo są przecież na dorobku. Dla branży to optymistyczne, bo ci ludzie na pewno będą kupować także w przyszłości. Zaopatrują się u mnie klienci z całej Polski. Internet to potęga. Zainteresowani najpierw wchodzą na naszą stronę i jadą nawet 400 kilometrów, żeby poszperać w magazynie lub wybrać coś w antykwariacie.


Czy nabywcy traktują dawne meble jako lokatę kapitału?
Wiedzą, że nowe meble tracą wartość zaraz po zakupie. Zdają sobie sprawę, że stylowych oryginalnych mebli jest mało i ich nie przybędzie, dlatego w perspektywie kilkunastu lat ich cena na pewno wzrośnie. Jednak nasi klienci kupują nie po to, by zainwestować. Przede wszystkim liczą na to, że zabytkowy mebel zapoczątkuje rodzinną tradycję. Bardzo często wyrażają nadzieję, iż mebel z czasem trafi w ręce wnuków i prawnuków.

Towar długo czeka na klienta?
Minimum pół roku. Ale mam meble nawet od 1995 roku. Są rzadkie i piękne, ale czekają. Handel meblami to wyjątkowo kosztowna branża. Przechowywanie wymaga dużych, kosztownych powierzchni. Drogi jest także transport. To oczywiście wpływa na cenę.

Ma pan także sklep w hali z nowoczesnymi meblami w Swarzędzu.
Zauważyłem, że wielu ludzi krępuje się wejść do antykwariatu. gdzie są wysokiej klasy antyki. Istnieje jakaś bariera psychologiczna. Tak samo niektóre osoby krępują się wejść do muzeum. Co innego, jeśli ktoś ogląda nowoczesne sprzęty. Wtedy łatwiej jest w tej samej hali zajrzeć, niejako automatycznie, do sklepu z antykami.

Jak pan trafił do branży antykwarycznej?
Pracowałem w teatrze jako akustyk i zaopatrzeniowiec. W 1984 roku kolega kupił antyk. Potrzebny był szelak do zrobienia politury. Z wielkim trudem zdobyłem szelak i metodą prób i błędów odnowiłem mebel. Z czasem wspólnie zaczęliśmy remontować meble. Antykwariat i pracownię prowadzę od 1995 roku. Zatrudniam 13 pracowników, m.in. czterech stolarzy i czterech politurników. Sam teraz jeżdżę po świecie i wyszukuję okazy do renowacji. Przed kupnem mebel zawsze trzeba obejrzeć osobiście. Tylko na podstawie zdjęć w Internecie nawet fachowiec nie jest w stanie ocenić stanu, klasy mebla i jego oryginalności.

Wstępnie jak pan ocenia oryginalność i stan zachowania?
Ważne jest pierwsze wrażenie. Oceniam proporcje. W przypadku dwuczęściowych mebli zdarzało się, że jedna część zaginęła lub została zniszczona. Jeśli ktoś później dorabiał tę nieznaną sobie część, to zwykle zachwiane są proporcje całości. W przypadku mebli biedermeierowskich oceniam układ słojów na froncie. Z przodu naklejano fornir z jednego płata, więc układ słojów był taki sam na całej wysokości mebla. Jeśli słoje się nie zgadzają, to zapewne mebel był gruntownie remontowany. Podstawowe wskazówki jak odróżnić oryginał od falsyfikatu i jak prawidłowo użytkować zabytkowe meble można znależć w "Poradniku polskiego kolekcjonera" wydawnictwa Kluszczyński.

Rozmawiał Janusz Miliszkiewicz

©copyright 2002-2004 Jerzy Kaźmierczak webmaster