Home
Nowości
Oferta Malarstwo
Biblioteki
Biurka
Fotele
Garderoby
Kobierce
Komody
Kredensy
Krzesła
Kwietniki
Lampy
Lustra
Łoża
Sekretery
Serwantki
Skrzynie
Sofy
Stoły
Szafy
Szafoniery
Toalety
Varia
Witryny
Zegary
Zestawy Mebli
K o n t a k t
Księga gości
Dodaj wpis
Pokaż wpisy
O Renowacji
|
 |
Ostatnia
Aktualizacja
|
MOJE PIENIĄDZE
ROZMOWA z Jerzym Kaźmierczakiem, antykwariuszem
Tytuł artykułu: Luksusowe meble na zapisy
Zabytkowe meble w 85 procentach pochodzą z importu
| | Zdjęcie Piotr Nowak |
Rz:
W Gnieźnie prowadzi pan od 1995 roku antykwariat z zabytkowymi meblami
oraz pracownię konserwatorską. Jaki mebel jest obecnie najbardziej
poszukiwany? Jerzy Kaźmierczak :
Szezlong! Jest to, przypomnijmy, rodzaj kozetki do odpoczynku w ciągu
dnia. To jakby fotel o wydłużonym siedzisku. Te meble potrafią być
wyjątkowo dekoracyjne, mają piękną linię. Służą relaksowi, traktowane
są jako synonim luksusu, spokoju. Jest spora rozpiętość cen, od ok. 6
do 10 tys. zł. Najczęściej trafiają się szezlongi w stylu Ludwika
Filipa, rzadsze są w stylu Biedermeier. Generalnie szezlongi bywają
bardzo rzadko. Można powiedzieć, że sprzedajemy je na zapisy... Konsekwentnie
od lat pokazuje pan w Internecie (www.antyki.gniezno.pl) oferowane
meble w stanie przed konserwacją. Niekiedy detale jednego mebla widzimy
nawet na kilkunastu fotografiach. Nie mam nic do ukrycia przed
klientami. Magazyn jest bardzo duży, znajdują się w nim głównie meble
przed remontem. Klienci dobrze czują się z tym i doceniają fakt, że
mogą poznać stan mebla. Chodzą, wybierają, pytają. Klient, który ma
zaufanie - wraca do nas. Stosujemy ostry reżim renowacji. Na przykład
nakładamy od ok. 50 warstw politury nawet do 200, w tradycyjny sposób
tamponem. Dzięki temu tworzy się wrażenie głębi, trójwymiarowości,
dopiero wtedy widać urodę okleiny. To wymaga czasu, bo każda warstwa
politury musi się utwardzić, wtedy mebel powinien leżakować, nie należy
przy nim nic robić. Zdarza mi się widzieć meble, gdzie politurę
prawdopodobnie natryskiwano z pistoletu. Nie ma żadnego porównania z
tradycyjnąrobotą! Najpierw całą powłokę, zgodnie ze dawną technologią,
zmywamy. Oczywiście zachowujemy cały stary fornir. Niekiedy na bazarach
widzę "odrestaurowane" meble, gdzie zeszlifowano półtora milimetra z
okleiny o grubości 3 milimetrów. Remont nie może uszkadzać mebla,
powinien być wykonany na lata, a nie tylko z myślą o sprzedaży. Skąd pochodzą meble, którymi pan handluje? W
Polsce zasoby dawnych mebli wyczerpały się. Oferowane przeze mnie w ok.
85 procentach kupuję na targach antykwarycznych Europy. Wymagają one
niewielkiego remontu, którego np. w Niemczech nie opłaca się
przeprowadzać, bo tam praca wysokiej klasy rzemieślników bardzo drogo
kosztuje. Nieliczne meble zachowane w Polsce są w nieporównywalnie
gorszym stanie technicznym. Pana firma rozwija się, przeniosła się do nowej, większej siedziby.
Rośnie popyt, rosną wymagania. Zajmujemy duży lokal obok katedry w Gnieźnie.
Dzięki temu mamy oddzielne pomieszczenia tylko do politurowania i
innych prac. Gotowe meble są lepiej wyeksponowane. Oprócz tego mamy
swój stały lokal w Hali Meblowej ETC w Swarzędzu. Mieliśmy otworzyć
ekspozycję mebli w muzeum w Dobrzycy. Jednak klienci wykupują najlepsze
rzeczy, które nadawałyby się na ekspozycję w muzeum. Poza tym były
kłopoty z wyceną mebli do ubezpieczenia. Jakie sprzęty cieszą się powodzeniem? Ważnym
kryterium jest wielkość. Najczęściej poszukiwane są pojedyncze meble,
które mają tworzyć klimat wnętrza, np. stoliki tzw. niciaki. Taki
stolik w stylu Ludwika Filipa kosztuje 2,5 - 4 tysiące. Miałem
wyjątkowo piękny stolik bogato intarsjowany, inkrustowany cyną i
szylkretem. Wiele wskazywało na to, że został wykonany w Szwecji,
kosztował 4200 zł. Chętnie kupowane są witryny, serwantki, biblioteki.
Serwantka Biedermeier w mahoniowej okleinie kosztuje 8 - 10 tys. zł.
Powodzeniem cieszą się sekretarzyki damskie, intrygują tym, że mają
dużo tajemniczych szuflad. Sekretery kosztują od ok. 12 do 20 tys.
Poszukiwane są kanapy w stylu Ludwika Filipa (średnie ceny 6 - 8,5
tys.), ponieważ mają tak wykończony tył, że mogą stać pośrodku wnętrza.
Taki zestaw z kanapą, czterema krzesłami, stołem i dwoma fotelami
kosztuje przeciętnie ok. 20 tys. Generalnie warto uważać, żeby nie
pomylić dawnego oryginału z wytwarzanymi dziś kopiami starych mebli, bo
to nie to samo. Co jeszcze jestchętnie kupowane? Od
niedawna poszukiwane są także duże prostokątne stoły z dwudziestolecia
międzywojennego z 10 krzesłami. Chodzi o to, żeby przy stole mogła
zasiąść liczna rodzina. Są funkcjonalne i niedrogie. Klienci tłumaczą,
że kupują je przez sentyment, bo takie same stały w domu u dziadków. Co ma pan dla koneserów? Na
przykład szafę barokową z północnych Niemiec z ok. 1760 roku, w
okleinie orzechowej, z intarsjami, na konstrukcji dębowej, czyli
trwalszej niż z drzew iglastych. Jest w dobrym stanie, wymaga
niewielkiej renowacji, która potrwa ok. 3 miesięcy. Na grunt trzeba
nałożyć powłokę z politury i wosku oraz podkleić i uzupełnić braki
forniru. W tym stanie kosztuje 55 tysięcy. Wielka rzadkość tego mebla
uzasadnia jego wyjątkową cenę. Czy klienci wiedzą, jak powinni użytkować zabytkowy mebel? Nie
zawsze. Drewno najbardziej "pracuje" w pomieszczeniach klimatyzowanych
lub ogrzewanych kaloryferami. Wilgotność powinna wahać się około 50 -
55 procent, natomiast temperatura powinna wynosić ok. 20 stopni
Celsjusza. Dawne pałacowe lub dworskie wnętrza zwykle były niedogrzane.
We wnętrzach ogrzewanych piecami drewno nie traciło wilgotności. Problemem jest brak fachowców konserwatorów. Firmy
takie jak moja potrzebują wysokiej klasy stolarzy, politurników,
snycerzy. Od 11 lat nie udało mi się zatrudnić tapicerów, bo nie ma ich
na rynku pracy! Z konieczności zlecam roboty tapicerskie innym firmom.
Niech to będzie wskazówka dla młodych, którzy myślą o wyborze zawodu.
Kraj się bogaci, budowane są nowe apartamenty i rezydencje, stale będą
poszukiwane zabytkowe meble, więc będą opłacalne zawody, które zupełnie
zanikły. rozmawiał Janusz Miliszkiewicz
Data wydania 2006.12.14
|